GrupoweUbezpieczeniaŻycie

Krótka historia z ubezpieczeniem grupowym w tle

Przed chwilą miałam telefon od klientki, która kilka miesięcy temu zrezygnowała z polisy. Powód rezygnacji – ma w pracy ubezpieczenie, dużo tańsze, więc nie potrzebuje polisy indywidualnej. Nie trafiały do niej żadne argumenty, nawet to, że Aviva jej wypłaciła pieniądze z tytułu uszczerbku, a także za pobyt w szpitalu po wypadku na nartach. Likwiduje i już.

Zlikwidowała.

A dzisiaj okazało się, że w międzyczasie zmieniła pracę i jakie jest jej zaskoczenie, bo nowy pracodawca nie ma ubezpieczenia grupowego dla pracowników i nie planuje zakładać polisy.

Zapytałam o to czy dostała ofertę kontynuacji od dotychczasowego ubezpieczyciela – tak dostała. I z oburzeniem w głosie mnie poinformowała, że zaproponowali jej wyższą składkę za kres to może 20% tego co miała i kwoty dużo niższe.

I ona teraz by chciała reanimować tamtą polisę co miała. Po kilku miesiącach…

 

Tak, ubezpieczenie grupowe jest tanie.

Tak, ubezpieczenie grupowe ma szeroki zakres.

Tak, ubezpieczenie grupowe ma niskie sumy ubezpieczeń.

Tak, ubezpieczenie grupowe jest póki jest stosunek pracy z danym pracodawcą.

Tak, pracodawca nie ma obowiązku proponować ubezpieczenia grupowego pracownikom.

Tak, ubezpieczenie grupowe kończy się wraz z zakończeniem pracy u danego pracodawcy.

Tak, kontynuacje ubezpieczeń grupowych zawsze mają gorszy zakres niż polisa grupowa.

 

I największa niespodzianka. Do ubezpieczenia grupowego jest łatwo przystąpić. Dużo trudniej jednak zdobyć polisę indywidualną. Większości moich klientów wydaje się, że co to za filozofia, po prostu płacimy składkę i już. Jednak nie, jeszcze trzeba mieć zdrowie. Dlaczego eks-klientce tak zależało na tym by mieć ubezpieczenie? Bo jest w trakcie diagnostyki zmian w piersiach – ma pewność, że będzie mieć operację guza, pozostaje nadzieja by guz był łagodny.