Wracać z tarczą, a nie na tarczy

Posted on Posted in Pozostałe, Ubezpieczenia

Minęło kilka miesięcy od mojego ostatniego wpisu tutaj. Przed świętami moja aktywność na blogu była też stosunkowo niewielka. Do napisania artykułu zabierałam się kilkanaście razy, wciąż jednak coś stawało mi na drodze.

Co się działo…

Szkolenia gdzie ja się uczyłam i szkolenia na których to ja uczyłam. Spotkania z klientami bo kończyła się doskonała oferta i wielu osobom zależało, żeby zadbać o rodzinę na tych preferencyjnych warunkach.

Przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia, a więc pieczenie, prezenty, śledziki, barszcz, itd.

Po świętach praca, dyżur w biurze i trochę odpoczynku. W efekcie, gdy zeszłam z obrotów to w Sylwestra dopadło mnie przeziębienie i nie odpuściło do drugiej połowy stycznia. Wtedy doceniłam, jak cudownie jest być całkiem zdrową. Niestety sprawdziłam też teorię, że katar leczony trwa 7 dni, a nieleczony tydzień.

I tak nie wiadomo kiedy skończył się styczeń i oto nastał luty. A w lutym wiele zmian o czym już wkrótce na blogu:

Po pierwsze: wysyp raków w Polsce!

Oczywiście nie chodzi o wyjątkowe rozmnożenie się tych skorupiaków w Polskich rzekach, a o wyraźny wzrost liczby zachorowań na nowotwory. Trąbią o tym media, ale przede wszystkim widzę to po liczbie wypłaconych świadczeń u moich klientów. Z żalem stwierdzam, że nowotwory dopadły też kilkoro z moich znajomych i przyjaciół, którzy nie zaopatrzyli się w polisę nowotworową zawczasu. Jakie to niesie skutki, o tym wkrótce.

Po drugie: oby umrzeć przed emeryturą…

…bo na emeryturze to już na pewno umrzemy…z głodu. Prognozy rządu dotyczące wysokości emerytur są przerażające. Wstyd się przyznać, ale w zeszłym roku zrobiłam raptem kilka planów emerytalnych u klientów. Mówiłam o tym wielu klientom, ale każdy powtarzał, że ma na to czas. No to niniejszym stwierdzam, że nie ma czasu. O tym ile pieniędzy trzeba odłożyć by mieć emeryturę w takiej wysokości jak potrzebujemy, w najbliższych tygodniach na blogu.

Po trzecie: przecież żona sprzeda mieszkanie!

To oświadczenie słyszę najczęściej, gdy się okazuje, że kredyt hipoteczny jest słabo albo w ogóle nie jest zabezpieczony na okoliczność śmierci jednego z kredytobiorców. Otóż w większości przypadków z jakimi miałam do czynienia w ostatnim roku, żona nie miała możliwości sprzedania mieszkania od ręki. Zawsze operacja ta wiązała się z wieloma problemami natury prawnej, a co za tym szło, rozciągała się w czasie. O tym, dlaczego bankowi jest na rękę by mieszkania nie licytować i o czym trzeba pomyśleć gdy mamy kredyt hipoteczny…tak, napiszę wkrótce.

Po czwarte: czy gdybym dała ci kwotę x to czy sprzedaż mi za nią swój dom?

Wtedy pojawia się niedowierzanie i powątpiewanie w moje zdrowie psychiczne, że śmiem proponować zakup nieruchomości za 20% jej wartości. Ale na tyle niektóre osoby mają ubezpieczone swoje dorobki życia. jako, że nie sa to odosobnione przypadki, wróce do kwestii niedoubezpieczenia majątku.

Po piąte: czary – mary!

Ten rok to praca nad tym, by odczarować zawód agenta ubezpieczeniowego. Po raz kolejny będę pisać o tym jak rozpoznać dobrego agenta, że polisa to część rozwiązania finansowo-prawnego oraz o tym, że są na rynku ubezpieczyciele, którzy wypłacają pieniądze, bo wiele jest polis, które działają!

 

One thought on “Wracać z tarczą, a nie na tarczy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *